"Nikt nie ponosi odpowiedzialności za swoje myśli" Ulpian



..:Księga Wspomnień:..



kim jestem?



Linki


monio
Przyjaciel
dziwne
cierpliwa :)


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

Archiwum


2012
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2005
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec




†††
Design by BlackEngel
Picture by chix0r
All rights reserved
• godz: 14:56 data: 2010.04.17
"Nie bądź pewny, że masz czas, bo pewność niepewna." ks. J.Twardowski
 Być może zeszły tydzień był skrajnie przesycony wyniosłymi słowami, tradycyjną polską martyrologią, mitologizowaniem zmarłych. Być może szał żalu, niekończące się tłumy pod pałacem przechodziły ludzkie pojęcie. Być może... Pomijam fakt, że jest to tragedia dla Polski, jako narodu (który notabene ma kolejny dowód na swoje "wybranie"), bardziej dotknęła mnie tragedia jednostek, rodzin, bliskich. Najbardziej przemówiły do mnie konwoje 30-kilku osób.
 Teraz, kiedy trochę opadną emocję, kiedy podniosła atmosfera ucichnie, boję się, że poznamy się na tych wszystkich wysokopostawionych. Tragedia tragedia - ale  będzie o co walczyć. Już spotkałam się z historią, że jeden z członków rodziny przyjeżdżając do Moskwy w celu identyfikacji zwłok wypytywał o atrakcje turystyczne, sklepy monopolowe, upominki. Taka jest niestety nasza natura.

 Na koniec - buisness is buisness, nie ma litości, sama się o tym  dosadnie przekonałam.


Komentuj(0)
• godz: 19:35 data: 2010.03.22
Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy

Moje życie teraz się toczy, po prostu. Nie hamuje, nie przyspiesza, toczy się swoim tempem. I dobrze. Spełnia się to, o czym marzyłam i realizuje się to, co planowałam. I dobrze. Musiałam być najlepsza, a przynajmniej starać się być taką. Minęło. I dobrze.

Przychodzi mi taka myśl do głowy, jak to jest, że ludzie nie zwracają kompletnie na siebie uwagi, nie zauważają, ich drogi są bliskie, ale nie krzyżują się - do czasu... nie myślę tylko o miłości. Chociaż Szymborska pisze akurat o tym w takim przypadku. Na wszystko przychodzi czas, przekonuję się sama, że niczego przyspieszać nie wolno, kiedyś pewna- dziś jestem pewna, że byłam w błędzie.

Komentuj(1)
• godz: 00:17 data: 2010.02.17
"Taki świat tak to znam, że zawsze coś tu za coś jest, i w tym rzecz, że w miłość coś za coś wkrada się..."
J.Onufrowicz


Minął czas zabiegania. Przerażających i przytłaczających zmian, które w rezultacie nie doszły do skutku. Pokonałam ten chaos, wyszłam z niego obronną ręką. Odetchnęłam. A teraz znów się duszę, tym razem w pustce, która przytłacza bardziej niż zamęt. Tak naprawdę teraz jest dobry czas na poszukiwanie siebie,  reformę marzeń. Tylko prawda jest taka, że powoli przestaję marzyć a zaczynam zimno kalkulować i to boli najbardziej. Nie jestem w stanie podołać codziennym prostym rzeczom, zdecydowanie lepiej radze sobie z wyzwaniami. Połowa sukcesu, że zdaję sobie sprawę dlaczego tak się dzieje.
~~~~~~
Ostatnie dni były niezwykłą odskocznią. Szczególnie magiczny niedzielny wieczór - bynajmniej nie jest to zasługa Walentego. Potrzebowałam chyba impulsu, kopniaka, dzięki któremu znów pochłonę trochę kultury, poczuję się przynajmniej o 5, jak nie 10 lat młodsza... Tak, piszczałam na koncercie, drżały mi kolana i miałam wrażenie że on śpiewa tylko dla mnie - więcej grzechów nie pamiętam... zabawne, żałosne, ale dla mnie w głębi serca niezwykle miłe. "W Twoich oczach wszystko jest takie jakie być powinno, życie ma smak i sens..."

Komentuj(1)
• godz: 21:46 data: 2010.01.9
POWRÓT

Aleksander Dumas
"Na wszelkie zło istnieją dwa lekarstwa: czas i cisza."

Zaczęłam tu bywać ponad 5 lat temu... przeżyłam błąd, w skutek którego usunięto wszystkie moje słowa... Wszystkie, dlatego jest tu niepełna część mnie.
To miejsce było mi bliskie ze względu na inwestycje uczuć tu włożoną, ale także ludzi, których tu poznałam, bądź do których się zbliżyłam. Teraz jest tu tak pusto, cicho, nieswojo. Kiedyś ten adres wpisywałam niemal codziennie, teraz zmieniłam kierunki poszukiwań, z konieczności i z wyboru.
Szkoda mi tego czasu, ze względu na panującą wtedy beztroskę, którą zabarwiałam w ciemne kolory na własne życzenie. Owszem, przeżywałam to, co być może nikomu z Was nawet jako wyobrażenie nie pojawi się w głowie. Był ból, zawsze mocniejszy ten w sercu, niż na ciele... a ta radość... nadzieja...
Teraz mam to, do czego dążyłam - samodzielność, w wersji przytłaczającej, za jakiś czas spojrzę na siebie jako na główną sprawczynię problemów, ale dzisiaj to nie tak. Staram się być kimś. Kimś, komu będę potrafiła za jakiś czas spojrzeć z dumą w oczy.
Myślę sobie, że będę tu wracać. Przecież w każdym z nas są chwilę i uczucia, które nie mają ujścia, może tutaj moje znajdę znów swoje miejsce?

Komentuj(2)
• godz: 23:30 data: 2009.02.20


"Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie."

Komentuj(0)
• godz: 11:44 data: 2008.06.23
Magda Bodis "Normalnie"

To wcale nie będzie tak jak myślisz. Żadnego krzyku, kłótni, płaczu, oskarżeń. Będzie zupełnie normalnie i cicho. Okropnie cicho.

 

Poznasz dziewczynę taką w istnienie, których już dawno przestałeś wierzyć. Będzie mądra dobra i piękna, beznadziejny przypadek, takiej dziewczyny nie da się nie kochać. Pomyślisz, to ta jedyna, ta co nigdy nie oszuka. Wszystko będzie tak jak powinno, randki w kinie, rozmowy do rana, całowanie w samochodzie, potrafisz to sobie wyobrazić? Przedstawisz ją kolegom ona cię swoim rodzicom, i znowu będziesz miał dwadzieścia lat. Nawet będziesz miał tremę przed tymi pierwszymi gołąbkami jej matki. Będzie szło gładko i tak naturalnie jakby przed nią nie było nic i nikogo. Nie będziesz mógł oderwać od niej wzroku. Jej włosy, skóra, zapach, do cholery, wszystko będzie powodem zachwytu. To jak mówi, jak zapomina, jak gubi, jak śpi, myśli będzie takie inne od tego co znasz, że powiesz jej kiedyś, że „jest wszystkim tym, czym ty nie jesteś a ty wszystkim tym, czym nie jest ona”. Potem już pójdzie szybko, zaręczyny, ślub, wspólne życie. Będziesz, będziecie szczęśliwi. Z pracy zaczniesz wychodzić pierwszy, bo ona czeka z obiadem. Kurczaka opanuje ma milion sposobów, bo to przecież lubisz najbardziej. Na stole będzie serwetka i kwiaty, w łazience świeczki pachnące, w oknach zasłony i wszystko, co do domu może przynieść tylko kobieta. I to taka, która umiejętność dbania o swojego mężczyznę uzna za atrybut kobiecości ważniejszy od pięknych piersi, które i tak zresztą będzie miała. Dla tych piersi też zwariujesz, nawet jak będziecie się kłócić będziesz o nich myślał. Wszystko będzie miała piękne.

 

A potem, za jakiś czas, wrócisz wieczorem do domu, a ona jak zwykle poda ci kurczaka. Usiądziesz do stołu i będziesz jadł i wszystko będzie tak jak zawsze tylko koło talerza nie będzie papierowej serwetki, a przecież zawsze dbała żebyś ja miał. Kiedyś nawet zrobiła z niej takiego łabędzia i strasznie się z tego śmialiście. W jednym momencie takie nic, brak serwetki zburzy ci spokój. Podniesiesz wiec głowę żeby ja zapytać i zauważysz, że nie ma jej koło ciebie przy stole tylko siedzi na kanapie i czyta jakąś gazetę. Nie głaszcze, nie pyta, co dziś robiłeś, nie patrzy jak jesz tylko siedzi na kanapie i czyta. Niby nic takiego się nie stanie, nic ważnego, a jednak pomyślisz, że to już chyba koniec. Nagle zrobi ci się gorąco i ogarnie cię strasznie dziwne uczucie. Mieszanka przerażenia, niepewności, złości i smutku zaleje ci całe ciało i duszę. To chyba czują dzieci jak odkryją, że to nie Mikołaj, tylko sąsiad z dołu z przyklejoną brodą pyta czy były w tym roku grzeczne. I nagle, choć obiecywałeś sobie, że nigdy, przenigdy tego nie zrobisz zapytasz ją: Czy ty mnie jeszcze kochasz?. To pytanie zdziwi ją nie mniej niż ciebie wiec oderwie się od tych horoskopów, porad i Bóg wie jeszcze czego i z lekkim oburzeniem odpowie: „Oczywiście, że cię kocham, co to za pytanie.” Jeszcze pośle w powietrze buziaka i wróci do gazety a ty do obiadu i wszystko znowu będzie normalnie, a nic nie będzie już tak samo. Cisza.

 

Zaczniesz się jej przyglądać, uważniej nawet niż na początku, śledzić ją po mieszkaniu. I nie będziesz już mężczyzną, bo zmienisz się w psa. Psa, który węszy i szuka tego, co jeszcze chwilę temu było dla was najważniejsze. Może w kuchni gdzie razem gotowaliście, w wannie, na prześcieradle, cholera wszystko wyprała. Może na balkonie, jeszcze stoi wasza pierwsza choinka, bo wymyśliła, że lepiej kupić taką w doniczce. Będziesz węszył i wył za każdym razem, gdy nazwie cię kotkiem, bo to już nie będzie przyjemne i słodkie tylko pretensjonalne, nawet prostackie. Ale nic nie powiesz, cisza. Dopiero jak wyjedzie na kilka dni będziesz na nią szczękał, warczał i gryzł, aż wreszcie zaczniesz skamleć, że chyba wolałbyś żeby cię zdradziła. Z tym gościem, co na urodziny przysyła jej sms z życzeniami zaraz po północy, bo chce być pierwszy. Jest piękna, podoba się mężczyzną wiedziałeś to jeszcze przed ślubem. Gdyby to zrobiła mógłbyś się wściec, zrobić awanturę, a potem iść do baru się upić. Rano wrócić do domu tylko po to żeby jej miłosiernie wybaczyć. Znowu byłaby cała twoja, jak przedtem i jeszcze miał byś coś na nią, a tak, za co masz pić, co przebaczać. Że już nie jest zakochana do szaleństwa, że nie robi ci papierowego łabędzia, że już się przyzwyczaiła, że jej tez związek spowszedniał. To normalne, tak to już jest, powie ci to każdy mąż i każda żona, którzy zdecydowali się wytrwać. Czy to nie o to chodzi w małżeństwie?

 

W dzień jej powrotu odbierzesz ją z lotniska i zaraz po „cześć” usłyszysz „jestem wykończona”. W domu pierwszy raz nie będziecie się kochać już w przedpokoju. Zjecie coś, weźmiecie prysznic, każde osobno, i pójdziecie do łóżka. Trochę pogadacie, właściwie to ona opowie jak było i poprosi żebyś zgasili światło. I wiesz co, będziesz się bał zgasić, bo nie będziesz wiedział, co cię w tej ciemności czeka. Ty, dorosły mężczyzna. A kiedyś prosiła żebyś nie gasił. W ciemności zaczniesz przeżywać tą swoją tragedie i nagle poczujesz, że ona się do ciebie zbliża i mocno przytula. Wzdycha i mówi, że ci dziękuje, że jest szczęśliwa, a już się bała, że to nie będzie możliwe, bo niedawno czytała w tym swoim piśmie, że rzadko się zdarza a wam się jednak zdarzyło. Po tym wszystkim, co między wami było, tym szaleństwie zmysłów, namiętności, porywów serca i kilku latach związku udało wam się wreszcie zostać przyjaciółmi.


Komentuj(1)
• godz: 18:45 data: 2008.04.10

Zastanów się, czy warto popełniać błędy, których możesz nie zdążyć już naprawić... Teraz pytanie... co jest błędem?

Komentuj(0)
• godz: 18:00 data: 2008.03.4

Galach Elżbieta

Spotkanie z wielkim poetą

zaczarowałeś mnie

uwierzyłam wierszom         

nocy i czułości

- zmieniło się wszystko -

znajome schody wydają się obce

pies szczeka jakby innym barytonem

mężczyzna wcześniej z takim mozołem udomowiony

teraz nudzi mnie swoim ciepłem jak pluszowe kapcie

nie wywołuje namiętności

jego dotyk przypomina okład z surowego mięsa

bo gdy zaczyna mnie całować nie widzę go

nie czuję jego smaku

wyraźniejsze są twoje usta

pieszczoty -  szaleństwo

muszę wciąż uważać aby nie pomylić imion

 

powiedz mi czego nasypałeś mi w myśli

że drzwi do mojego życia nie chcą się domknąć

i wszystko wypada mi z dłoni

gdy sięgam po kieliszek zapomnienia moja skóra drży

jakby tęsknota za tobą była czymś materialnym

ścianą w którą uderzam duszą

a tam jeszcze jeden mur

 

dlatego oddaj mi mój świat

stare miejsce na wersalce i serial telewizyjny

nie potrzebuję ciebie i twoich ideałów

to co miałam wcześniej (choć takie nieskomplikowane)

było dla mnie wystarczające

jak pokój dla lalek raz w tygodniu sprzątany

istniałam bezpiecznie i niewymagająco

 

a teraz muszę zastanawiać się nad sensem ludzkości




Zupełnie przez przypadek znalazłam ten wiersz. Do końca nie wiem jak i czym mnie tak ujął... ale jest w nim coś, co jest także we mnie... takie głupie chwilowe przeświadczenie, że to nowo spotkane, a więc i do końca nie poznane jest lepsze, ciekawsze. Myślę sobie tak, że z czasem w codziennych rzeczach przestajemy zwracaćuwagę na to co najistotniejsze, znaczące... Bo czy myślimy nad oddychaniem, jak pachnie powietrze? Ostatnio panuje we mnie trochę zamieszania. Czasem ciężkiego do zniesienia dla kogoś kto jest aż przesadnie skrupulatny... (że dla mnie :P)
Od jakiegoś (dłuższego już czasu) mam na gg status: " Tak słodkie,że aż mdli. Tak śmieszne,że aż przykre. Przykre,aż boli.". Może niektórym należy się tu wytłumaczenie (a mi kiedyś przypomnienie)... Nie mogę znieść bezlitośnie słodkich idotek, starających się uwieść facetów swoją rzekomą inteligencją... Nie chodzi o to, że chce kogoś oceniać, bo nic mi do tego i w szczegóły wkradać się nie mam najmniejszego zamiaru... Boli... no ... aż litość człowieka ujmuje... Tylko najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że takie mdłe panienki osiągają swoje... a mdli faceci? Chyba nie znam takich za wielu, bo zauważam ze mdły i wykreślam z listy. Dziękuję za uwagę.

Komentuj(1)
• godz: 14:45 data: 2007.12.12

"NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS
OGROMNY ZGRZYT ZNIECZULA NAS NA SZEPT
TAK TRUDNO ZNALEŹĆ DROGĘ W CIEPŁY SEN
SŁOWA ZLEWAJĄ SIĘ W FAŁSZYWY TON
GDY NADWRAŻLIWOŚĆ JEST JAK BILET W JEDNĄ STRONĘ STĄD"


Wczoraj miałam falę głębokich, pozornie znaczących przemyśleń. Były jakieś dziwne emocje, wspomnienia... Może dlatego, ze ostatnio dużo słów, muzyki, obrazów... Może to wszystko przez tą pogodę... Taki zimowy klimat był dla mnie zwykle sprzyjający, umysłowo, emocjonalnie, fizycznie.
Jest coś we mnie co mnie męczy. Nie mogę tego sprecyzować. Nie umiem nazwać. Dziwny lęk przed czymś nieokreślonym... Kiedy pomyślę, ile mnie jeszcze czeka... ile ominęłam, ile juz mnie nie dotyczy, ile porzuciłam. To wszystko pulsuje we mnie. Paruje.
Miałam fazę napadu na ksiązki. Chłonęłam kilka na raz, koncząc może polowe z nich. Zasypana słowami coraz częsciej juz tylko cytuje, 0 swoich slow..

. Wczoraj zobaczyłam zdjęcie. Chłopak z dziewczyna. Wtuleni w siebie. On ja całuje w policzek. Urocze. Slodkie. Az mdlo mi sie zrobilo. Wspomnienie... zabolalo. Nie powinno. Nie moglo. Nie chciało mnie opuscic. Sama znlazlam cos waznego w swoim zyciu, wiec dlaczego boli ze on tez?! Chore. "Jej oczko w glowie", mialo byc moim, czulam jakby ona mi je wydarla. Jako jednooka widze tylko polowe? Nie moglo zabolec. Kazdy ma prawo do szczescia, nawet Ci ktorzy mi go zabronili, zablokowali do niego dostep... Nie chodzi o to ze moze mi zle, ze zazdroszcze. Nie, nie, nie... Jest mi dobrze. Mam optymizm o ktory walcze od zawsze. Mimo dziwnych lekow wierze ze wszystko bedzie dobrze... bedzie. Chodzi o to, ze nie moge odciac tego co bylo. Postawic mur- ja kiedys / ja teraz. Przeciez sie zmienilam! Widzi to ktos do cholery?!
Widzialam zdjęcie... Ja i on... Ja roześmiana, on calujący mnie w policzek. Szkoda, ze nic nie poczułam...

Komentuj(2)
• godz: 14:56 data: 2007.11.11

Małgorzata Hilar
My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości



w XXI wieku chyba nie ma większych zmian?...

Komentuj(2)